źródło: Wikipedia

MATURA VANITAS

Przez minione dwa weekendy (jak ja nie lubię tego słowa, ale skoro żaden ze słowiańskich zamienników się nie przyjął, niech już będzie…)

Przez minione dwa weekendy przeczytałem blisko 100 arkuszy maturalnych (nie żeby to było moje hobby, ale OKE w Gdańsku coś tam za to płaci – mniej niż powinna, trudno…)

No więc przez minione dwa weekendy przeczytałem i oceniłem blisko 100 arkuszy maturalnych (oceniłem wedle narzuconych kryteriów, czasem sensownych, czasem głupich; czasem zrobiłbym to inaczej, ale pracuję już tyle lat, że od dawna przestałem się tym ekscytować…)

O czym ja to… aha, wiem, przez minione dwa weekendy przeczytałem i oceniłem blisko 100 arkuszy maturalnych, zarówno z egzaminu na poziomie podstawowym, jak i rozszerzonym, więc tak myślę, że powinienem mieć już jakieś określone błyskotliwe wnioski…

Powinienem, a ja bardzo nie lubię jak coś / ktoś mnie napowinnia… upowinnia… więc powstał kłopot z tymi wnioskami. Zasadniczo taki, że ich nie mam.

Ale wiecie, prowadzę bloga (cokolwiek to znaczy) i w dodatku przeczytałem ostatnio jeden mądry poradnik o tym jak prowadzić bloga (właściwie to nie przeczytałem, tylko przejrzałem, i nie cały poradnik, tylko spis treści…), a w tym poradniku Autorka albo może Autor poradziła albo poradził, że w budowaniu marki osobistej (co to k**** jest?!) kluczowa zasada brzmi: „nie znasz się na czymś? To się na ten temat wypowiedz!”. No to się wypowiem (wypiszę, wystukam…)

***

WNIOSEK 1

Na początek niespodzianka. Młodzież nie rozumie popularnonaukowych tekstów! To znaczy coś tam rozumie, ale nie potrafi odpowiadać na pytania. A właściwie czasem to nawet potrafi, tylko Tajemniczy Anonimowi Eksperci CKE oczekują precyzyjnych odpowiedzi. Ta precyzja opiera się często o znaczenie i rozumienie poszczególnych słów. Jakby to powiedzieć, Państwo Eksperctwo, młodzi nie będą sobie z tym radzili, będzie już tylko gorzej, może dlatego, że język i jego granice się zmieniają? O, albo dlatego, że Wasz/Nasz język nie jest już Ich językiem i odwrotnie?

A tak poza tym, może warto sprawdzić ile podobnych do maturalnych tekstów (ciekawych, naprawdę ciekawych!) czyta przeciętny uczeń podczas swojego pobytu w szkole?

Obawiam się, że pomiędzy „Odprawą posłów greckich”, „Nadobną Paskwaliną” i „Pieśnią o żubrze” a pisaniem z tego sprawdzianów, pozostaje niewiele czasu na interesującą bieżącą publicystykę.

***

WNIOSEK 2

Proszę trzymać się mocno, będzie kontrowersja i zaskoczenie, otóż… uczniowie nie czytają lektur! Powiem więcej, nie znają lektur (bo przecież nie trzeba czytać, żeby znać). Powiem jeszcze więcej, nie znają Leciwej Archaicznej Lektury Kanonicznej Adoracji (w skrócie L.A.L.K.A.)

Dziwne, prawda? Naprawdę nie rozumiem, jak niespełna dwudziestolatek może zignorować powieść o perypetiach ponad dwukrotnie starszego mężczyzny z XIX wieku i zupełnie się z nim nie utożsamiać? Jak może nie podziwiać człowieka, który – w dużym skrócie – niczego nie dokonał, porzucał wszystkie swoje ambitne projekty niedokończone i finalnie został życiowym przegrywem? Jak nastolatek może nie wzruszać się historią rozczarowań gościa, który ulokował na wysoki procent wszystkie swoje emocjonalne oszczędności w banku kobiety o dość niepewnych perspektywach?

I żeby było jasne – nie krytykuję „Lalki”, uwielbiam „Lalkę”, utożsamiam się, to kawał dobrej literatury. A z drugiej strony nie dziwię się jakoś bardzo, że dla części maturzystów Stach puszczający balony z fragmentu dołączonego do arkusza z wypracowaniem i Stanisław Wokulski to dwie różne postacie. W końcu miał jakiś rodzaj schizofrenii, chyba się zgodzicie?

***

WNIOSEK 3

Większość refleksji snutych przez maturzystów ociera się o memiczną twórczość Paulo Coelho, można dowiedzieć się z nich, że: ambicja dla każdego oznacza coś innego, ludzie od zawsze byli ambitni, każdy z nas jest ambitny, no chyba że nie jest, wtedy nie każdy jest, poza tym dzięki ambicji można być kim się chce, można osiągnąć wszystko, taki Raskolnikow był niezwykle ambitny i proszę, odniósł sukces jakich mało, mogło pomóc mu w tym miasto, albo zaszkodzić, bo wiadomo jak to z miastem, raz jest dobre, a raz złe, czasem ładne, czasem nie, mam nadzieję, że swoimi argumentami wspaniale i trafnie udowodniłem postawioną tezę.

I żeby tym razem znów było jasne – nie kpię z absolwentów szkół średnich i wypisywanych przez nich banałów. Tak się składa, że pracuję w szkole, wiem jak szkoła funkcjonuje i czego oczekuje w tym funkcjonowaniu od ucznia: uległości, podporządkowania, przestrzegania zasad i wykonywania poleceń. Szkoła to nie bazarek dla przekupek, tu się nie dyskutuje, nie prowadzi rozmów, nie wyraża głupich opinii. Zresztą nie od dziś wiadomo, że dzieci i ryby głosu nie mają. A skoro albo milczą, albo recytują nasze lekcje, to dlaczego się dziwimy, że jedyne co potrafią napisać to wyznanie o tym, jak Słowacki wielkim poetą był i że rzecz to piękna zaprawdę, gdy krocząc w pierwszym szeregu, ginie człowiek odważny, walcząc w obronie ojczyzny?

***

WNIOSEK 4

Jakby to ująć… Żeby jakoś źle nie zabrzmiało i żeby nikt nie poczuł się dotknięty… Może lepiej nie pisać wcale… Albo nie, co tam, napiszę, tylko tak przyciszonym stukotem, tak delikatniej, w białych rękawiczkach po klawiaturze:

no bo wiecie, Drodzy Państwo, no ktoś tych maturomatołków jednak uczył, skądś musieli wziąć te świadectwa ukończenia szkoły, skoro mogli podejść do egzaminu zewnętrznego.

Oczywiście nie jestem naiwny i zdaję sobie sprawę, że czasem się nie da, nieważne jak bardzo będziemy się starać. No jak nie chcą, to się nie da i już, nec Hercules contra plures (w wolnym tłumaczeniu: i belfer dupa, gdy niechęci kupa).

Ale… że Stach i Stanisław to dwie różne postacie i z ambicją ambitnie do przodu, przód do przodu i tył też do przodu, serio?

***

WNIOSEK 5

Wiecie czego jeszcze nie było, prawda? Polityki! No bo jakże inaczej, nie byłbym sobą, a za stary jestem żeby sobą nie być. Choćby od czasu do czasu.

Ciąg logiczny: czy matura w obecnym kształcie ma sens? Nie. Czy to kogokolwiek obchodzi? Nie. Czy polityków to obchodzi? No przecież wiadomo, że nie. Czy sytuacja uczniów/absolwentów obchodzi polityków? Nie, mają to – jak mawia pewien prezydent – w przysłowiowej du…dzie. Czy zatem polityków obchodzą statystyki egzaminu maturalnego? Otóż… tak, a to dlatego, że statystyki są tak uprzejme, że dadzą się odczytać i przedstawić zgodnie z wolą tych, którzy po nie sięgną.

Jako znany sobowtór Jasnowidza z Człuchowa powiem Wam jak będzie.

Matura w tym roku wypadnie przeciętnie. Poziom podstawowy zaliczy zdecydowana większość piszących. Co prawda wyniki będą gorsze niż choćby w roku ubiegłym, ale nie szkodzi, to i tak wystarczy, aby z dumą ogłosić sukces rządu i ministerstwa edukacji, które dzięki swym wysiłkom przeprowadziło polską oświatę przez pandemiczny kryzys. Podkreślone zostaną zasługi osobiste pana ministra, jego świty, kuratorów, a gratulacjom, premiom i śmiechom nie będzie końca.

Niestety, egzaminy na poziomie rozszerzonym wypadną fatalnie. Być może złośliwe lewackie media będą pisać coś o wymaganiach nieadekwatnych do zdalnego toku nauki, może napomkną coś o cyfrowym wykluczeniu i nierówności w dostępie do edukacji. Ale psy mogą szczekać, a karawana pojedzie dalej, dlatego pan minister oddeleguje któregoś ze swoich akolitów, aby przypomniał i dobitnie zaznaczył, że maturalne niepowodzenie obciąża niezaradne samorządy, leniwych uczniów i przede wszystkim strajkujących ponad dwa lata temu nauczycieli – tych zaległości nie dało się i nie da się już nadrobić. Nigdy.

***

PODSUMOWANIE

Pozwolę sobie w skrócie, bo czas i słowa mi się kończą:

matura w obecnym kształcie jest bez sensu;

wszystko to marność i pogoń za wiatrem;

to, co było, jest tym, co będzie,
a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie:
więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem;

cóż przyjdzie pracującemu
z trudu, jaki sobie zadaje?

***

obraz: Pieter Claesz, Vanitas still life, 1630
źródło: Wikipedia
(tekst opublikowany 24 maja 2021)

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *